Na ratunek spierzchniętym ustom
Do mojej listy perełek, którą postaram się sukcesywnie rozbudowywać, zdecydowanie dodaję wazelinę kosmetyczną z Ziaji.
Nieraz mnie uratowała, gdy moje usta były popękane, nic mi nie pomagało, a ja chodziłam wściekła jak osa, bo czułam ból i suchość na wargach. Radziła sobie doskonale tam, gdzie reszta drogich kolegów zawodziła.
Nie jest to jednak nowe odkrycie, znalazłam ją już dawno temu, bodajże 7 lat temu. Już wtedy zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Ale to co skradło moje serce wtedy, kradnie je i dziś. Czyli cena. Cena jest śmiesznie niska, nawet jej nie poczujemy. Ostatnio, gdy ją kupowałam zapłaciłam za nią w Astorze 2,30zł, w Hebe była ciut droższa za 2,50zł.
Pojemność: 30ml
Cena: ok. 2,50zł
Wazelina jest bezbarwna, bezzapachowa. Po nałożeniu daje efekt mięciutkich, lekko nabłyszczonych ust. Nie klei się na ustach jak to niektóre mazidełka czasem potrafią.
Jedyny minus jakiego się w niej doszukałam, to forma nakładania (nie wiem co ja niby oczekuję od wazeliny :)). Trzeba ją nakładać palcem. Nie mam nic do nakładania palcem, ale wazelina jest miękka i choć na ustach się nie klei, to jak zostanie mi na palcu, pozostaje takie niemiłe uczucie. Próbowałam wsmarowywać resztę w dłoń, ale też pozostaje to uczucie. Zadowolona jestem tylko wtedy, gdy pójdę od razu umyć ręce.
Działanie: 5/5
Opakowanie: 3/5 (wolałabym zakręcany pojemniczek)
Cena: 5/5 <3




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz