piątek, 22 stycznia 2016


Na ratunek spierzchniętym ustom

Do mojej listy perełek, którą postaram się sukcesywnie rozbudowywać, zdecydowanie dodaję wazelinę kosmetyczną z Ziaji.

Nieraz mnie uratowała, gdy moje usta były popękane, nic mi nie pomagało, a ja chodziłam wściekła jak osa, bo czułam ból i suchość na wargach. Radziła sobie doskonale tam, gdzie reszta drogich kolegów zawodziła. 

Nie jest to jednak  nowe odkrycie, znalazłam ją już dawno temu, bodajże 7 lat temu. Już wtedy zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Ale to co skradło moje serce wtedy, kradnie je i dziś. Czyli cena. Cena jest śmiesznie niska, nawet jej nie poczujemy. Ostatnio, gdy ją kupowałam zapłaciłam za nią w Astorze 2,30zł, w Hebe była ciut droższa za 2,50zł.


Skład: Petrolatum - najprostszy skład jaki widziałam w kosmetyku :)

Pojemność: 30ml

Cena: ok. 2,50zł








Wazelina jest bezbarwna, bezzapachowa.  Po nałożeniu daje efekt mięciutkich, lekko nabłyszczonych ust. Nie klei się na ustach jak to niektóre mazidełka czasem potrafią. 







Jedyny minus jakiego się w niej doszukałam, to forma nakładania (nie wiem co ja niby oczekuję od wazeliny :)). Trzeba ją nakładać palcem. Nie mam nic do nakładania palcem, ale wazelina jest miękka i choć na ustach się nie klei, to jak zostanie mi na palcu, pozostaje takie niemiłe uczucie. Próbowałam wsmarowywać resztę w dłoń, ale też pozostaje to uczucie. Zadowolona jestem tylko wtedy, gdy pójdę od razu umyć ręce. 

Działanie: 5/5
Opakowanie: 3/5 (wolałabym zakręcany pojemniczek)
Cena: 5/5 <3



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

 
 
Blogger Templates