Zimowa ochrona
Z natury niestety jestem naczynkowcem i zima jest dla mojej twarzy niestety dość trudnym okresem. Mam obsesję i nigdy nie wychodzę na mróz bez odpowiedniej ochrony. Można mnie siłą ciągnąć, a ja się nie ruszę bez uprzedniego nałożenia nań kremu.
Tej zimy towarzyszem mym jest ten oto cudowny krem z Farmony:
Skład: Aqua, C12-15 alkyl benzoate, glycerin, petrolatum, ethylhexyl, methoxycinnamate, polysorbate 60, cetearyl alcohol, glyceryl stearate, propylene glycol, aesculus hippocastanum seed extract, oryza sativa bran oil, lanolin, butyl methoxydibenzolmethane, butyrospermum parkii butter, octocrylene, calendula officinalis flower extract, cetyl alcohol, tocopheryl acetate, panthenol, allantoin, cera alba, sodium acrylate, copolymer, isohexadecane, polysoebate 80, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, disodium edta, 2-bromo-2-nitropropane-1, 3-diol, parfum, bha
Cena: ok.10zł
Przeznaczenie: Zimowa ochrona skóry normalnej i naczynkowej
W składzie można znaleźć parę nieciekawych rzeczy, które są potencjalnymi zapychaczami. Na szczęście moja skóra jest dość tolerancyjna jeżeli chodzi o kosmetyki, jak już coś ją zapcha, to znaczy, że to totalna pomyła nie kosmetyk.
Duży plus jednak za obecność m.in. za ekstrakt z kasztanowca, który jest remedium dla skóry naczynkowej.
Krem jest treściwy, ale łatwo się rozprowadza, skóra tylko przez chwilę się świeci, potem się ładnie wchłania i nic nie obciąża skóry mimo, iż jest ona skutecznie chroniona.
Posiada filtry UVA i UVB, choć zdecydowanie na minus, że nie napisano jaki jest faktor, z czego wnioskuję, że bardzo, baaaaaardzo niski.
Nie mniej jednak, krem bardzo polecam jako obowiązkową ochronę na zimę i jeśli dorwę go gdzieś jeszcze na promocji, na pewno kupię. Nie polecam go tylko osobom z tendencją do przetłuszczającej się skóry.
Działanie: 5/5
Opakowanie: 5/5
Cena: 3/5





