Social Icons

Featured Posts

sobota, 23 stycznia 2016

Zimowa ochrona

Z natury niestety jestem naczynkowcem i zima jest dla mojej twarzy niestety dość trudnym okresem. Mam obsesję i nigdy nie wychodzę na mróz bez odpowiedniej ochrony. Można mnie siłą ciągnąć, a ja się nie ruszę bez uprzedniego nałożenia nań kremu. 

Tej zimy towarzyszem mym jest ten oto cudowny krem z Farmony:


Skład: Aqua, C12-15 alkyl benzoate, glycerin, petrolatum, ethylhexyl, methoxycinnamate, polysorbate 60, cetearyl alcohol, glyceryl stearate, propylene glycol, aesculus hippocastanum seed extract, oryza sativa bran oil, lanolin, butyl methoxydibenzolmethane, butyrospermum parkii butter, octocrylene, calendula officinalis flower extract, cetyl alcohol, tocopheryl acetate, panthenol, allantoin, cera alba, sodium acrylate, copolymer, isohexadecane, polysoebate 80, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, disodium edta, 2-bromo-2-nitropropane-1, 3-diol, parfum, bha

Cena: ok.10zł

Przeznaczenie: Zimowa ochrona skóry normalnej i naczynkowej







W składzie można znaleźć parę nieciekawych rzeczy, które są potencjalnymi zapychaczami. Na szczęście moja skóra jest dość tolerancyjna jeżeli chodzi o kosmetyki, jak już coś ją zapcha, to znaczy, że to totalna pomyła nie kosmetyk. 
Duży plus jednak za obecność m.in. za ekstrakt z kasztanowca, który jest remedium dla skóry naczynkowej. 

Krem jest treściwy, ale łatwo się rozprowadza, skóra tylko przez chwilę się świeci, potem się ładnie wchłania i nic nie obciąża skóry mimo, iż jest ona skutecznie chroniona.

Posiada filtry UVA i UVB, choć zdecydowanie na minus, że nie napisano jaki jest faktor, z czego wnioskuję, że bardzo, baaaaaardzo niski.

Nie mniej jednak, krem bardzo polecam jako obowiązkową ochronę na zimę i jeśli dorwę go gdzieś jeszcze na promocji, na pewno kupię. Nie polecam go tylko osobom z tendencją do przetłuszczającej się skóry.

Działanie: 5/5
Opakowanie: 5/5
Cena: 3/5

piątek, 22 stycznia 2016

Z serii Bubel jakich wiele 

Zobaczyłam. Kupiłam. Użyłam. Nigdy więcej! 
Chciałam was przestrzec przed suchym szampon dostępnym okresowo w Biedronce (nie jest produkowany dla Biedronki, ale tylko tam go widziałam). Dałam za niego 6 zł, ale to były pieniądze wyrzucone w błoto.

Suchy szampon pachnie przyjemnie, choć nie nazwałabym tego owocowym koktajlem. Opakowanie jak to opakowanie taki szamponów, niczym się nie wyróżnia, choć grafikę ma kolorową, przykuwającą wzrok. Wielkie obietnice producenta, a przy użyciu - KLOPS. 

Psikam i psikam i psikam i psikam, a tu nic. Na włosach zero śladu białości. Z ciekawości popsikałam w jednym miejscu solidnie rękę. Widać było na niej mokry ślad nic więcej. Dopiero po paru minutach plama zastygła i pojawiła się cieniuteńka, ledwo widoczna, biała mgiełka, która źle się strzepywała. Szczerze nie polecam tego szamponu nawet, gdyby mi go dali za darmo.



Na ratunek spierzchniętym ustom

Do mojej listy perełek, którą postaram się sukcesywnie rozbudowywać, zdecydowanie dodaję wazelinę kosmetyczną z Ziaji.

Nieraz mnie uratowała, gdy moje usta były popękane, nic mi nie pomagało, a ja chodziłam wściekła jak osa, bo czułam ból i suchość na wargach. Radziła sobie doskonale tam, gdzie reszta drogich kolegów zawodziła. 

Nie jest to jednak  nowe odkrycie, znalazłam ją już dawno temu, bodajże 7 lat temu. Już wtedy zakochałam się w niej od pierwszego użycia. Ale to co skradło moje serce wtedy, kradnie je i dziś. Czyli cena. Cena jest śmiesznie niska, nawet jej nie poczujemy. Ostatnio, gdy ją kupowałam zapłaciłam za nią w Astorze 2,30zł, w Hebe była ciut droższa za 2,50zł.


Skład: Petrolatum - najprostszy skład jaki widziałam w kosmetyku :)

Pojemność: 30ml

Cena: ok. 2,50zł








Wazelina jest bezbarwna, bezzapachowa.  Po nałożeniu daje efekt mięciutkich, lekko nabłyszczonych ust. Nie klei się na ustach jak to niektóre mazidełka czasem potrafią. 







Jedyny minus jakiego się w niej doszukałam, to forma nakładania (nie wiem co ja niby oczekuję od wazeliny :)). Trzeba ją nakładać palcem. Nie mam nic do nakładania palcem, ale wazelina jest miękka i choć na ustach się nie klei, to jak zostanie mi na palcu, pozostaje takie niemiłe uczucie. Próbowałam wsmarowywać resztę w dłoń, ale też pozostaje to uczucie. Zadowolona jestem tylko wtedy, gdy pójdę od razu umyć ręce. 

Działanie: 5/5
Opakowanie: 3/5 (wolałabym zakręcany pojemniczek)
Cena: 5/5 <3



 
 
Blogger Templates